Wywiad
Share on FacebookEmail to someoneTweet about this on Twitter

Wreszcie przytuliłam drzewko kawowca!

Cześć Aga. Jak było na plantacji kawy w Brazylii?

W końcu miałam okazje przytulić drzewko kawowca! Poza tym pracowałam od 5 rano do późnego wieczora, ale warto było. Wróciłam z nową dawką energii.

Dwukrotnie wygrałaś najważniejsze zawody kawowe w Polsce i za niecały miesiąc będziesz walczyć o tytuł Mistrza Świata Baristów w Dublinie. Poważnie się zrobiło.

A zaczęło się niewinnie i bez zobowiązań. W 2008 roku szukałam pracy na wakacje i trafiło na jedną z kawiarni Coffee Heaven w Poznaniu. Po szybkim szkoleniu postawili mnie za barem, z dnia na dzień stałam się baristką. Teoretycznie.

AgnieszkawREBEL

A w praktyce?

W praktyce o kawie wiedziałam niewiele, ale praca sprawiała mi dużo frajdy i zaczęłam interesować się wszystkim co z nią związane – rodzajami ziaren, metodami ekstrakcji, latte artem…

Niech zgadnę. Ktoś dostrzegł w Tobie potencjał i zaczął Cię szkolić?

Tak, Youtube. Godzinami oglądałam filmy z popisami profesjonalnych baristów, a później próbowałam naśladować ich wyczyny w mojej pracy. Wtedy standardy obsługi i jakości produktu w kawiarniach były w powijakach, więc moje nieudane próby rysowania mlekiem przeszły niezauważone. Pewnie powinnam podziękować moim pierwszym klientom, którzy godzili się na cebulę zamiast serca z mleka.

To jak wyglądały Twoje początki w zawodach kawowych?

W 2010 pierwszy raz wzięłam udział w eliminacjach do Mistrzostw Polski Baristów. Podczas mojej prezentacji przygotowywałam drinka inspirowanego delicjami. Ostatnim składnikiem była pianka z ciastek odsączonych w mleku i przygotowanych w syfonie. Niestety syfon nie wytrzymał ciśnienia i wybuchł. Dwa lata później w finale, jak każdy uczestnik, zaczęłam moją prezentację od słów „czas start!”, a potem zaniemówiłam. Kompletnie zapomniałam mojej prezentacji. Początki nie były łatwe.

Nie zniechęciłaś się?

Wręcz przeciwnie. Lubie wygrywać, ale dla mnie zawody kawowe to coś więcej niż walka o tytuł. Przygotowania do nich wyznaczają mój rytm i motywują mnie do pracy. Chyba uzależniłam się od adrenaliny związanej z uczestnictwem w zawodach. Brak jakichkolwiek gwarancji sukcesu sprawia, że mogę cały dzień spędzić z dzbankiem do mleka ręku lub przygotowując jedno espresso po drugim. Nie męczy mnie to.

A może już powinno. Tytułów za pasem masz mnóstwo. Nie stajesz się branżowym dinozaurem?

Gdy w Mistrzostwach Polski Baristów dominowali bariści z kawiarni sieciowych, prawie wszystkie pokazy finałowe były na jedno kopyto. Moim zdaniem dinozaurem stajesz się wtedy, gdy opierasz się na na tych samych, powtarzalnych patentach, a nie na kreatywności. Ja wciąż eksperymentuję, uczę się.

Po tylu latach z kawą ile tej nauki Ci pozostało?

Całe mnóstwo. Każde nowe ziarno to szansa na poznanie nowych smaków. Każde zawody to nowe wyzwanie. Każda nowa receptura to godziny degustacji, wprowadzania zmian i zaczynania od nowa.

Zdarza Ci się, że pomysł na nowego drinka kończy się fiaskiem?

Czasem, gdy wpadnie mi do głowy nowe połączenie smaków, to wychodzi coś świetnego, a czasem piję okrutne mikstury. W takie dni lepiej jeść lekko.

Na uczelni znają Cię jako doktorantkę czy jako baristkę?

Studenci wiedzą, co robię zawodowo. Przede wszystkim, dlatego że są sprytni. Stawiają na to, że jesli zaczną rozmowę o kawie, to dam się zagadać. Nie robią za to projektów o tematyce związanej z rynkiem kawy, bo boją się że będę ich surowo oceniać.

Nie oceniałabyś ich bardziej krytycznym okiem?

Nie… chyba nie. Mam nadzieję, że nie.

Po zajęciach odwiedzają Cię w Brismanie?

A Ty nie skorzystałbyś z okazji żeby zamówić kawę u swojego wykładowcy? Generalnie Poznaniacy coraz częściej nudzą się kawiarniami sieciowymi i szukają kawiarni niezależnych.

Zdarza Ci się odwiedzić sieciówkę?

Tak, ale nie na kawę. Im bardziej nieprawdopodobne połączenie smakowe nowego drinka kawowego reklamują sieciówki, tym większe prawdopodobieństwo, że wpadnę go spróbować. Zawsze istnieje szansa, że wpadli na jakieś nowe, fajne połączenie i czegoś się nauczę. Póki co, ta szansa pozostaje niespełniona.

A słodziutkie kawy mrożone dla ochłody?

Ja nie jestem przeciwnikiem klasycznych frappe, ale jesli ktoś szuka czegoś ciekawszego, to polecam espresso blendowane z mango i lodem. Wygląda jak koktajl z musztardy, ale świetnie orzeżwia i nie jest za słodkie. Jeszcze prostsze w przygotowaniu jest espresso z tonikiem, pomarańczą i lodem. Na poniedziałkowy poranek polecam screwdriver kawowy, czyli espresso z sokiem pomarańczowym.

Przepis na swój signature drink na mistrzostwa też masz?

Mam, ale nie powiem. Będziesz musiał poczekać do mistrzostw.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *